NLP NEWSLETTER
Tak, chcę otrzymywać dalsze wiadomości o NLP, nowościach na stronie i nowych edycjach kursów i szkoleń.
Imię
E-mail
« wróć do spisu artykułów

Sztuka odnoszenia porażek w zawodzie psychoterapeuty

Komentarze do eseju Jay'a Haley'a "Sztuka odnoszenia porażek w zawodzie psychoterapeuty" (The Art of Being a Failure as a Psychotherapist). Esej ten był po raz pierwszy opublikowany w latach 60-tych, lecz 20 lat później, gdy go czytałem był nadal aktualny, jak gdyby nic się nie zmieniło w specyficznym świecie psychoterapii. Dzisiaj jest nadal aktualny i można powiedzieć, że aż do bólu! Uważam, że esej ten powinien być szerzej znany, zwłaszcza biorąc pod uwagę osobę autora, i dlatego pozwolę sobie przytoczyć jego obszerne fragmenty.

Jay Haley w tym eseju dostrzegł bardzo istotny brak w dziedzinie psychoterapii, a mianowicie nieobecność teorii odnoszenia porażek. Wielu klinicystów zwyczajnie założyło, że każdy psychoterapeuta może ponieść porażkę jeżeli tylko sobie tego zażyczy. Jednakże najnowsze badania wyników psychoterapii pokazują, że spontaniczne wyzdrowienia wśród pacjentów psychoterapii zdarzają się znacznie częściej niż dotychczas uważano. Odkryto, że około 50-60% pacjentów oczekujących na psychoterapię nie tylko nie chciało psychoterapii po okresie oczekiwania na nią, ale naprawdę pozbyło się problemów emocjonalnych-pomimo istnienia teorii, uważających to za niemożliwe. Zakładając, że to odkrycie potwierdzi się w dalszych badaniach, terapeuta, który jest niekompetentny, nie robi nic poza siedzeniem w ciszy i drapaniem się, osiągnie sukcesy w przypadku terapii u co najmniej 50% swoich pacjentów. Jak zatem terapeuta może ponieść porażkę?

Lecz sprawa nie jest beznadziejna. Możemy zwyczajnie pogodzić się z faktem, że psychoterapeuta odniesie sukces w przypadku połowy swoich pacjentów oraz zrobić co się da aby stworzyć teorię, która pozwoli mu systematycznie ponosić porażki z pozostałymi. Możemy jednak wybrać bardziej ryzykowną drogę. Niektóre trendy w psychoterapii sugerują, że można zająć się tym problemem głębiej, tworząc procedury zapobiegające spontanicznemu ustępowaniu problemów emocjonalnych. Oczywiście, zwyczajna bezczynność nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Należy stworzyć program posiadający odpowiednie ramy ideologiczne i systematycznie szkolić terapeutów, najlepiej przez kilka lat - jeżeli chcemy aby systematycznie ponosili porażki.

Haley sformułował szereg kroków, zwiększających szansę każdego terapeuty na poniesienie porażki:
  1. Główna droga do porażki opiera się na kilku ideach, których kombinacja zapewnia sukces w ponoszeniu porażek.
    1. Należy nalegać, że problem, z którym pacjent zgłosił się do terapeuty nie jest istotny. Należy nazwać go "objawem" i zmienić temat rozmowy. W ten sposób terapeuta nigdy nie będzie musiał badać problemu, który rzeczywiście dręczy pacjenta.
    2. Należy odmówić zajmowania się prezentowanym problemem bezpośrednio. Należy podać jakieś uzasadnienie, na przykład pomysł, że problemy mają "korzenie", aby uniknąć leczenia problemu, za rozwiązanie, którego pacjent płaci nam pieniądze. W ten sposób wzrasta prawdopodobieństwo, że pacjent nie zostanie wyleczony i przyszłe pokolenia terapeutów mogą nadal nie odkryć konkretnych metod potrzebnych do pomagania ludziom w radzeniu sobie z problemami.
    3. Należy upierać się, że jeżeli prezentowany objaw zostanie usunięty to pojawi się nowy, jeszcze gorszy. Dzięki temu mitowi brak wiedzy na temat usuwania objawów staje się atutem i nawet zachęca pacjentów do współpracy wyrabiając w nich strach przed wyleczeniem.
    Ktoś mógłby pomyśleć, że powyższe kroki wystarczą aby każdy terapeuta mógł ponosić porażki, ale mądre głowy w świecie psychoterapii uznały, że dodatkowe kroki są niezbędne.

  2. Szczególnie ważne jest mylenie diagnozy z terapią. Terapeuta może brzmieć naukowo bez ryzykowania poprawy, jeśli używa diagnostycznego języka, który uniemożliwia mu myślenie o działaniach terapeutycznych. Na przykład, można powiedzieć, że pacjent jest pasywnie-agresywny albo posiada głęboko osadzoną potrzebę zależności, lub że ma słabe ego.
  3. Należy położyć nacisk na użycie jednej metody terapeutycznej, niezależnie od złożoności prezentowanego problemu. Pacjenci, którzy nie będą zachowywać się właściwie, według tej teorii, powinni zostać określeni jako nieuleczalni, oporni i należy ich się pozbyć. Gdy już jedna metoda w spójny sposób okaże się nieskuteczna, nigdy nie należy z niej rezygnować. Osoby próbujące modyfikować metodę powinni być ostro potępieni jako nie doszkoleni, nie znający prawdziwej natury ludzkiej osobowości i jej zaburzeń.
  4. Na temat tego co terapeuta powinien robić aby uzyskać zmianę terapeutyczną najlepiej nie mieć żadnej teorii lub teorię niejasną i niestabilną. Jednak należy jasno i wyraźnie powiedzieć, że dawanie pacjentowi wskazówek jest nieterapeutyczne (mógłby z nich skorzystać i zmienić się). Wystarczy zasugerować, że zmiana powstaje spontanicznie gdy terapeuta i pacjent zachowują się zgodnie z właściwymi procedurami. Jako składowa niezbędnego ogólnego zamętu , pomocne jest zdefiniowanie terapii jako procedury potrzebnej do ustalenia co jest nie tak z pacjentem i w jaki sposób to się stało. W ten sposób pomysły co zrobić aby osiągnąć zmianę nie będą powstawać w sposób nieprzewidywalny i niekontrolowany. Należy też twierdzić, że zmiana jest przemieszczeniem się czegoś we wnętrzu pacjenta i jako taka pozostaje na zewnątrz i poza zasięgiem obserwacji pacjenta co sprawia, że nie poddaje się badaniu. Gdyby jednak studenci psychoterapii, którzy nie mają jeszcze właściwego przygotowania, nalegali na otrzymanie wskazówek dotyczących powodowania zmiany i gdyby uwaga na temat ich własnych, nierozwiązanych problemów nie uciszyła ich, może okazać się niezbędne podanie im jakiejś niejasnej i nieweryfikowalnej teorii. Można, na przykład, powiedzieć, że zadaniem terapii jest wyniesienie nieświadomych treści do świadomości. W ten sposób zadaniem terapii staje się przemienienie jednego hipotetycznego bytu w inny hipotetyczny byt tak, aby zabezpieczyć się przed pojawieniem się precyzji w technikach terapeutycznych. Podstawową sprawą jest tu podkreślanie wagi "wglądu" oraz "wyrażania uczuć". Gdyby bardziej zaawansowani studenci domagali się bardziej zaawansowanej technicznej wiedzy, przydatna może być mętna dyskusja na temat "przepracowywania przeciw przeniesienia". Dostarczy to młodemu terapeucie nie tylko intelektualnego katharsis lecz również doda mu roboty przy interpretowaniu przeniesień.
  5. Należy obstawać, że tylko lata terapii naprawdę zmienią pacjenta. Ten krok pozwala nam już ustalić konkretne rzeczy, które można zaoferować pacjentom zagrożonym samoistnym wyleczeniem. Na przykład można im powiedzieć, że tak naprawdę nie są wyleczeni, lecz unikają jądra problemu przy pomocy "ucieczki w zdrowie". W ten sposób można ich przytrzymać w terapii przez lata. Na szczęście w psychoterapii nie istnieje koncept przedawkowania tejże.
  6. Kolejnym krokiem powstrzymującym pacjenta przed poprawą jest skoncentrowanie się na przeszłości.
  7. Należy unikać biednych pacjentów, ponieważ mogą nalegać na uzyskanie rezultatów i nie dadzą się zwieść przy pomocy pełnej wglądów konwersacji.
  8. Konsekwentnie należy unikać określania celów w terapii, ponieważ gdy terapeuta je określi to pacjent może zastanawiać się czy zostały one osiągnięte. Gdy jednak pacjent nalega i wygląda na to, że nie da się uniknąć określenia celów terapii, należy używać określeń niejasnych, wieloznacznych i na tyle ezoterycznych, że każdy, kto miałby zamiar dociekać czy cele te zostały osiągnięte zrezygnuje i zajmie się jakąś mniej mętną dyscypliną np. egzystencjalizmem.
  9. Na koniec, należy podkreślić jak bardzo ważne jest unikanie prób oceniania rezultatów terapii. Jeśli rezultaty te zostają poddawane ocenie to naturalną tendencją przejawianą przez osoby nie posiadające odpowiedniego i pełnego przygotowania psychoterapeutycznego, jest zaniechanie stosowania metod, które nie są skuteczne i skupianie się na tych. które są skuteczne. Tylko utrzymując rezultaty w tajemnicy i unikając systematycznych badań wyników uzyskiwanych przez pacjentów możemy powstrzymać rozwój technik terapeutycznych i zabezpieczyć stare teorie przed poddawaniem w wątpliwość ich użyteczności. Ludzie jednak popełniają błędy i prędzej czy później jacyś psychoterapeuci pobłądzą i podejmą próby prowadzenia badań oceniających rezultaty uzyskiwane w psychoterapii. Należy takie osoby natychmiast potępić i poddać w wątpliwość ich charaktery. Należy powiedzieć, że takie osoby są powierzchowne w swoim rozumieniu tego czym naprawdę jest psychoterapia. Należy dodać, że ich rozumienie jest nadmiernie uproszczone ponieważ przykładają nadmierną wagę do objawów, zamiast dostrzec głębokie problemy osobowości, oraz że są sztuczne w swoim podejściu do ludzkiego życia. Należy rutynowo eliminować takie osoby z szacownych instytucji oraz odciąć je od środków przeznaczonych na badania. Ostatecznie należy poddać ich psychoanalizie lub odstrzelić. Powyższy program 9 kroków do porażki w oczywisty sposób nie jest ponad umiejętności przeciętnie wyszkolonego terapeuty. Również wprowadzenie tego programu do praktyki nie wymaga poważniejszych zmian w klinicznej ideologii. Pomocne może okazać się użycie pozytywnego określenia w opisie tego programu - polecam słowo "dynamiczny" ponieważ brzmi "swingująco" co powinno podobać się młodszej generacji psychoterapeutów. Polecamy umieszczenie w widocznym miejscu w każdym instytucie szkolącym terapeutów motta znanego jako "Pięć filarów, gwarantujących dynamiczną porażkę":

    Bądź bierny
    Bądź pasywny
    Bądź refleksyjny
    Bądź milczący
    Uważaj.


    Na szczęście Jay Haley żyje i pracuje w Stanach Zjednoczonych i opisane wyżej sprawy nie odnoszą się do psychoterapii uprawianej w Europie.

    Andrzej Batko, 27.12.2000


#
Copyright © 2003-2005 Lech Dębski